FELIETON NACZELNEGO: Dlaczego ludzie nie klękają przed BMW ?

Tak naprawdę nigdy nie kochaliśmy Niemców i raczej kochać nie będziemy. To oni rozpoczynali wojny, to oni później Nas za nie przepraszali. To oni są lepsi w piłkę nożną, choć pewnie tylko, dlatego że są bogaci i kupują co lepszych polskich piłkarzy. To Niemki są brzydactwami Europy, mają małe cycki i są nieruchawe w łóżku. Niemcy robią też raczej kiepskie piwa – produkują sikacze i podniecają się tym, że ich specjalnością są kiełbasy, choć to oczywista nieprawda i przyzna to każdy, kto zjadł choć raz, wyrób sygnowany logiem „Produkt Polski” z pobliskiej wędzarni. Niemcy nawet nie robią dobrych pralek i telewizorów – dawno prześcignęli ich w tym Japońscy inżynierowie. Więc tak naprawdę, po co nam Niemcy ? Po co nam Angela ? Po co nam Helga i Helmut ? Zaraz na ich autostradach wprowadzą ograniczenia prędkości i jeżdzić tam nie będzie po co - z resztą rodacy już wyczyścili tam też sektor aut "z drugiej ręki".

Niemcy są ojczyzną trzech motoryzacyjnych potęg o niepodważalnej, globalnej reputacji: Mercedesa – dobrego, ale dla ludzi o  nieco konserwatywnych, by nie powiedzieć podstarzałych poglądach, Porsche – dla bogatych maniaków, lanserów lub nowobogackich oraz BMW – dla tych, co wymieniłem poprzednio i dla całej reszty. Firma BMW powstała w 1918 roku i pierwotnie specjalizowała się w produkcji samolotów. Dzięki bogu nadeszły spokojniejsze lata 30. i wypuściła swój pierwszy samochód – niezapomniany model 328 – o przełomowych aerodynamicznych, lekko „Rubensowskich” kształtach.

BMW 328 – był uosobieniem spełnienia w życiu. Niczego nie udowadniał, był dowodem na słuszność istnienia człowieka i rozkoszowania się zwyczajnie – jazdą samochodem.

Inżynierowie firmy BMW aż siedem lat poświęciliby nadać temu modelowi awangardę, na jaką zasługiwał, a że na co dzień zajmowali się samolotami – aerodynamika odegrała najważniejszą rolę w tym projekcie. Następne lata bardzo szybko ewoluowały w wysyp nowych, fenomenalnych modeli – tak było pod koniec lat 50., kiedy swoje istnienie zaznaczył rewolucyjny roadster – BMW 507 – Już wtedy V8-mka pod maską, pozwalała rozpędzić go do 215 km/h co na owe czasy było wyczynem absurdalnym. Dodam, że w czasach gdy nikt na serio nie myślał o takich rzeczach jak hamulce tarczowe, pasy bezpieczeństwa czy strefy kontrolowanego zgniotu. Z wyprodukowanych 253 egzemplarzy do roku 1959, do dzisiaj istnieje i jeździ aż 203. BMW przypomniało nam w latach 90-tych o legendarnym 507, nadając modelowi Z8 styl retro, ale w nowoczesnym wydaniu.

BMW 507 – To samochód uznawany za jeden z najdoskonalszych w historii motoryzacji. Każdy prawdziwy fan marki, nosi go gdzieś głęboko na sercu.


Kolejne dekady potęgowały pragnienie firmy BMW na sukces swoich samochodów. Firma zrozumiała, że musi zejść do szerszego grona odbiorców, nie rezygnując z jakości i doskonałości swoich produktów. Wprowadzili samochód kompaktowy, jednakże mające wszelkie cechy prawdziwego „Bawarczyka” - model o symbolu E114, bardziej znany jako 2002 stał się nie tylko pradziadkiem obecnej serii 3 – ten samochód pozwolił BMW na ponowne zaznaczenie, że sportowe aspiracje to to, czego się nie boi i po nie sięga. Samochód odniósł ogromny sukces w USA – za cenę rozsądnych kosztów, dawał ogrom satysfakcji z jazdy. Takiego sukcesu nie przyniósł spodziewany debiut modelu 700 – nie przypadł do gustu, szczególnie w rodzimym kraju. Miał zbyt konserwatywną sylwetkę i pozbawiony został sportowych akcentów. Niewątpliwie był lekcją i gorzkim „okresem”, który stanął na chwilę w gardle. W roku 1974 szybko potrzebny był sukces i znów BMW takim na kartach historii się zapisało. Aż 3 lata przed Porsche i 4 lata przed szwedzkim Saabem – to BMW jako pierwsze wypuściło pierwszy seryjny samochód z silnikiem Turbo. Był nim 2002 TURBO – osiągał zawrotna moc 170 KM w nadwoziu ważącym niewiele ponad 940 kg !

BMW 2002: Sukcesy rajdowe i w salonach... Nawet USA się w nim zakochało. Dał fundament siły marki, która trwa do dziś.

Seryjne auto z Turbo znów było furtką do dążenia, do coraz lepszych rozwiązań. "Cichaczem" inżynierowie BMW marzyli o segmencie Gran Turismo – chcieli zasmakować sportu przez duże S i pokazać „dziadkom” ze Stuttgartu, że nie powiedzieli ostatniego słowa. Słynne BMW M1 z 1978 było też lekcją srogą i drogocenną, ale nie do końca udaną. M1 jak już pewnie się domyślacie to pierwszy model stworzony przez BMW Motorsport – specjalną komórkę zajmującą się sportowymi BMW. Wyprodukowano zaledwie 457 aut, w tym 57 aut wyścigowych. Miały problemy z jakością oraz ostatecznym uzyskaniem certyfikatów federacji sportów samochodowych. Pojawiło się na rynku właśnie wtedy, gdy zmieniono przepisy i specyfikacje techniczne dopuszczania do wyścigów. Mimo to walczyło dzielnie w zaciętych pojedynkach na torach wyścigów formuły 1. 277 konny silnik, był z rodziny „rzędowych” - dudniał i skamlał, gdy osiągał maksymalne 262 km/h. Do samej setki przyśpieszał w 5,9 sekundy. Nadwozie z ramą przestrzenną oraz elementami z włókien szklanych zaprojektował sam mistrz Giugiaro – to był jeden z jego lepszych projektów po zaprojektowaniu w 1974 roku pierwszego Golfa. Montaż M1 miał odbywać się w fabryce Lamborghini w Sant' Agata, lecz firma zbankrutowała po zbudowaniu kilku prototypów M1 – nieoficjalnie BMW podziękowała Włochom za jakość ich wyrobów, która była skandaliczna. Zamiast wypuszczać zły samochód – BMW wolało źle się nie kojarzyć i w 1981 roku zakończyła przygodę z M1 – dziś ten model, to legenda bezcenna. I dowód, że BMW nie leciało sobie w „kulki”.

BMW M1 – Gran Turismo pełną gębą. Wolało umrzeć niż kojarzyć się źle. Choć samo w sobie, było spektaklem w doborowej obsadzie. Natomiast lata 90-te obfitowały w troszkę spokojniejsze plony – atakować trzeba było nowe segmenty i umacniać pozycję serii 3, 5 i 7. Sama marka oprócz sportu kojarzona była z autami luksusowymi. Takim przełomowym samochodem był model serii 3, E36 – gdy w 1990 roku ujrzał światło dzienne, otrzymał jak najlepsze opinie – wygody, komfortu, wyposażenia. Stał się przewodnim modelem nowego pomysłu BMW na swoje samochody. Do głosu doszła nowoczesność, bezpieczeństwo, ale nie pozbawiło to samochodu charakteru. Do dziś jego sylwetka przy ówczesnych konkurentach takich jak Audi 80 czym Mercedes (190) dalej jest świeża i nie ukazuje czasu, jaki minął od premiery. Takie same odczucia panują, gdy zajrzymy do środka i się przejedziemy serią 3.

BMW Seria 3 (E36) Ponadczasowy, nowoczesny, a jednocześnie nie stracił nic z dawnego ducha BMW – podkreślił znów najlepsze cechy marki. Nie zawiódł nas... tak jak 850-tka... Niesamowite połączenie luksusu i grand turera połykającego kilometry.


 

Tak, BMW to jedyny wpływ Niemców na nasze dobre humory. BMW to marka, której nie można zwyczajnie oddać czci. BMW to Radość z Jazdy... to jak czarna owca na pastwisku pełnym białych dusz. To najwyższych lotów marzenia, perfekcja i dążenie do tego by samochód było coraz lepszy – by był czymś więcej niż maszyną, nie idąc na kompromisy. BMW to trzy litery, które mówią więcej niż nie jeden ksiądz na niedzielnym nabożeństwie. Warto wspomnieć, iż do tej pory Bawarskie produkty z pod znaku krecącego się śmigła trzymają wysoki poziom i nie dają rywalom chociaż na chwile odpocząć - zwłaszcza dywizja M Power.

Bartłomiej Chruściński

 

Tagi: