FELIETON NACZELNEGO: O uznaniu, szacunku i podziwie dla fascynatów z FSO Pomorze

Ostatnio zdałem sobie sprawę, że nie żyjemy w normalnych czasach, o tym, że ponad 50 lat na Żeraniu powstawały samochody – rekami Polskich obywateli — nie powinni przypominać ludzie, tylko instytucje i to chyba państwowe. Ta pamięć powinna być nauczana w szkołach albo umieszczana w lekturach obowiązkowych.

Wydaje się, że w kraju, w którym bryluje TESCO, moda na selfie czy domniemany „biały proszek” Durczoka, są jeszcze rzeczy, które kiedyś ktoś pięknie nazwał DZIEDZICTWEM i powinniśmy je w sposób rzetelny przekazywać pokoleniom. Świetnie, że są jeszcze ludzie, tacy jak Ci ze FSO Pomorze, którzy na twarzy wywieszone mają szczytne idee i to nie raz bardziej niż jakaś „Narodówka". Dzisiejszy wpis w całości chciałbym poświęcić mega niesamowitej akcji, którą zorganizowali sympatycy ze stowarzyszenia FSO Pomorze. Własnymi rękami, własnymi pieniędzmi budują przeszłość – budują pamięć o Polonezie. Ja przyznam się szczerze, nigdy jego wielkim fanem nie byłem. Pierwszy raz w życiu miałem okazje poprowadzić go nie tak dawno, a w dodatku do jazd udostępniono mi ekstremalnie przerobiony model na Złombol. Szyby elektryczne zamykały się w nim lepiej niż w moim Civicu. Ale do rzeczy.


Chciałbym Tu – szczerze zaapelować do Ministerstwa Kultury albo Transportu – nie wiem, który resort władny. O to by wspomogły ideę odtworzenia Polonez'a Jamnika – FSO Pomorze odbudowuje replikę jedynego, prototypowego egzemplarza 6 drzwiowego „Poldona”, pierwsze prace się rozpoczęły, potrzebne są jednak pieniążki. Dla tych, co czytać nie lubią... jest film.
Nisko się kłaniam całej ekipie !

Bartłomiej Chruściński

Tagi: