FELIETON NACZELNEGO: Ktoś tęskni za Wiejskim Tuningiem ?

Polacy masowo w latach 90. zaczęli sprowadzać różnej maści pojazdy, głównie z zachodu i głównie Volkswageny. Razem z samochodami, na lawetach zabierali część tamtej kultury – m.in. broszury i katalogi firm zajmujących się sportowymi dodatkami. Dziś zajmę się ciągle dość kontrowersyjnym tematem, który dla wielu jest jeszcze tematem tabu – zwłaszcza jeśli właśnie teraz doklejają „chromy” do swojego Passata. Przypomnę zjawisko „Wiejskiego Tuningu” - czyli szkoły obwieszania samochodu wszystkim bez umiaru.
Scenariusz ? Ależ proszę...

Współczesny fumfel zajebiaszczo pręży korę mózgową wkraczając w arkana tak zwanej tuningologii – znaczy sztuki lansowania auta. Dyscyplina to rozległa jak inżynieria sanitaria i przepełniona akcentami jak niedzielny odpust. Fumfel nie posiadając zasadniczo nic poza taniuchnym dyliżansem musi odegrać taki demoszpan, aby lachon ocipiał i ochujał zarazem – co przez kino i kolację doprowadzi fumfla do kopulacji – to definicja kolegów z portalu „Wiejski Tuning”. Ja jednak obawiam się, że podłoże dewastacji samochodów, jest głębsze i nie sprowadza się tylko do „zaliczeń lachonów”. „Wiejski tuning” przywędrował na początku lat 90., zrodził się z prostych, tanich modyfikacji wizualnych samochodów – podejrzewam, że ze zwykłej nudy i chęci wyróżniania się w tłumie. To, co wyrafinowane fabryki/firmy robią za setki tysięcy złotych – powiedzmy szczerze, nadają maszyną indywidualizmu, to „Fumfel” zrobi za 15 zł, odwiedzając dział „Moto” w Tesco kupując nakładki na pedały i świecące dysze spryskiwaczów.

Naturalnie nie staniesz się „tuningowcem” dopóty, dopóki nie zamontujesz sobie na tylnej półce pieska z kiwającą głową – krzykiem mody jest żółw... z kiwającą głową. Naturalnie są popularniejsze akcesoria i zabiegi w światku „Wiejskiego Tuningu”. Zacznijmy od Szpachlexu – to podstawowy element każdego szanującego się tjuninkofca, którego gablota dziwnym zbiegiem okoliczności potraciła w niektórych miejscach właściwości karoseryjne... te seryjne. Bardzo popularnym produktem jest TaśmeX IzolationeX - najczęściej używana do robienia wieśniackich Bad-Look'ów na przednich lampach, czy SiateX, który zastępuje grille i wloty powietrza, najczęściej ma postać kratki wentylacyjnej. No dobra... no ale gdzie ten lans ? Co ze sztuką lansowania swego wyrobu – od tego jest tzw. Boydrom- centralny punkt miasta, najlepiej koło McDonalda, gdzie należy kleić się, a potem dać pełną pytę – tak twierdzą eksperci. A gdy już damy w „pytę” i 60 koni z Golfa 1,4 CL (nie mam nic do tego silnika, ale kupiłem właśnie Mk.III 1.6 „haha”) to na następny dzień całe miasto będzie o nas mówić, a koledzy podziwiać.


Zresztą jest cały opracowany i pielęgnowany scenariusz tej inicjacji: Podjeżdżając pod wspomnianego McDonalda najpierw wykonujemy presentation lap, czyli pełna pyta w kwartale ulic, 30 m przed pasami hamowanko i przejazd przed Mackiem nie szybciej niż 25 na skali. Potem robi się qualifying lap, czyli max pyta na całej trasie i wreszcie pit-stop na posiłek, piwo i tytoń. To jest jak... nałóg, a pacjentów stada. Lekarstwa nie ma.

Wiem, że zjawisko, jakie dziś opisuje, przeżyło swoją drugą młodość po emisji filmów typu „Szybcy i Wściekli” - te wszystkie naddźwiękowe Nexie czy purchające Civiki, dudniące ogłuszającym dźwiękiem to właśnie również i tego zasługa. Gdyby ich właściciel nie popełniał co roku przestępstwa fałszując pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym — bo auto tak „zrobione” na pewno prawdziwego przeglądu nie przejdzie — nie narażałby się na śmieszność i umieszczanie zdjęć na Facebooku. Wie, że super znajomi i tak Napiszą: Super Bryka! W Tuningu jest niezwykle cienka granica i bardzo łatwą ją przekroczyć drobnym umizgiem – choćby kupnem srebrnego radia do czarnej deski rozdzielczej. Na łamach Furious.pl kiedyś oglądałem i podziwiałem niektóre projekty i ich twórców. Samochody, którym poświecono nie tylko wiele czasu, potu, ale też pieniędzy – nie ukrywajmy. Pewnie istnieje takie coś jak Tuning na każdą kieszeń, ale on też musi być przemyślany. Jeśli nie będzie – ośmieszycie sami siebie. To proste reguły, prostej gry...

Bartłomiej Chruściński / Autofascynacje.pl

Tagi: