Historia czasu apokalipsy autostradowej - Lotus Omega

Chcemy opisywać samochody, które sami nam wskażecie - ten wskazałem osobiście. Opiszemy je wszystkie w duchu autofascynacje.pl; ujawniając ciekawostki, których encyklopedia Wam nie dostarczy. Dziś prawdziwie dominujący, książę z wysp Brytyjskich, na których wiecznie pada deszcz a po nocach sikają „nawaleni” młodzi Anglicy. Sylwetka Lotusa Omegi — swego czasu, najszybszego sedana na świecie. Zapraszam... Sami prosiliście
NAJPIERW POMYSŁ...

Lotus zawsze miał świetne samochody, kilkanaście razy zanudzałem Was (mam nadzieje, że nie) miłością, jaką pałam szczególnie do Esprita S1 i późniejszej edycji tego modelu m.in. tej z filmu „Nagi Instynkt". Brytyjczycy zawsze kochali samochody, ich auta pełne są miłości. Szczerze Wam powiem, że Lotus jest chyba jedyną (obok Jaguara) firmą, która nigdy nie miała problemów ze swoim charakterem. Samochody Lotus cechuje niby wyjątkowa prostota wykonania, świetne prowadzenie i niewielka masa — to są 3 doskonałe cechy, na które fan motoryzacji nie powinien patrzeć obojętnie. Nie bez znaczenia jest fakt, że Lotusy przełamują stereotyp, jakoby Angielskie samochody się psuły.
Pamiętacie gumę TURBO? Pamiętam jak graliśmy z chłopakami w piaskownicy, kto ma najlepszy samochód na obrazku — szczęściarz z Omegą od Lotusa, zawsze wygrywał. Jak się stało, że Lotus po 3-ech latach od debiutującej wtedy Omegi A (która w sama w sobie była wtedy bardzo dobrym samochodem) wziął ją na warsztat w Norfolk i przybrał cechy „Szatana” ? Rzecz rozchodziła się o „przytarcie” nosa Fordowi — ten chwalił się sukcesami na polu szybkich sedanów, na czele ze Sierrą "Cosi" i całkowicie zdominował rynek na tym polu. Inżynierowie Lotusa przygotowali specjalną miksturę, na którą składały się „bycze jaja”, zgrzewka testosteronu, specjalny proszek z wesołej Holandii oraz coś od samego Belzebuba, namaszczenie... w tamtych czasach Lotus należał do koncernu General Motors, dziś jest częścią malezyjskiego Protona. Dzięki takim koneksją, bez problemu do Wielkiej Brytanii lądowały nadwozia Omegi a „chłopaki z Norfolk” robili resztę. Montowali swoje zawieszenie, hamulce i układ kierowniczy.
Najważniejszy był w całej konstrukcji silnik, podwójnie doładowany R6, który współpracował ze skrzynią biegów z Chevroleta Corvette ZR-1 V8, tę piekielną moc realizowało 6 biegów.

Tak jak wspomniałem prace twórcze, nad zaadaptowaniem samochodu do produkcji rozpoczęto w 1989 roku; 3 lata po debiucie Omegi na rynku. Prototyp gotowy był w lipcu 1990 i wzbudził wielką sensacje. Dziennikarze na prezentacji musieli siedzieć tyłkiem na krzesełku, bo obawiali się o „popuszczenie” z euforii. Testy potwierdziły jak świetnym samochodem, jest Lotus Omega. Testy odbywały się z nieco osłabioną jednostką napędową, ówcześnie zaaplikowano „serce” o pojemności 3638 cm³ i mocy 380 KM przy 5800 obr/min i moment obrotowy wynoszący grubo powyżej 500 Nm przy 3800 obr/min. Rekordowa prędkość maksymalna prototypu wynosiła 286 km/h.
ŻYCIE WIECZNE...

Rynek niesprawiedliwie osądził te konstrukcje. W 1990 plany Lotusa mówiły o 1100 egzemplarzach, niestety z powodu kryzysu w Wielkiej Brytanii na początku lat 90-tych udało się wyprodukować 950 egzemplarzy. Każdy z nich wyposażony został w wyjątkowe opony — przyczyniła się do ich powstania firma Goodyear — na zewnętrznej ich stronie, wytłoczone zostały znaczki greckiej litery OMEGA — był to wspaniały akcent i dowód na to, że każdy z elementów Lotusa Omegi był przemyślany od podstaw. Osiągi były oszałamiające, polecę standardem i podam je Wam zupełnie na chłodno:
0-100 km/h auto przyśpieszało w 5,4 sekundy a swoją pracę, wskazówka prędkościomierza kończyła na 283 km/h. Wspomnę o mocy... 380 KM.
A teraz zobrazuje potęgę samochodu, którego doświadczyli pewnego dnia Szwedzcy policjanci z wydziału pościgowego — dysponujący wcale nie wolnym Saab'em 9000 CS Turbo (ok. 220 KM). Trochę się zdziwili, legendarny już film z ich pracy obejrzycie u góry.

A MOŻE SOBIE KUPIĆ ?

Tak, nie ma przeszkód, zwłaszcza że jesteśmy w Unii Europejskiej.
Musimy jednak do Omegi Lotus podejść z pewnym dystansem. To obiekt poszukiwany dziś przez kolekcjonerów, jego ceny na rynku nie są jednak zbyt wygórowane. Za egzemplarze wymagające pracy, ich posiadacze wymagają wyłożenia ok. 70-80 tysięcy biletów Narodowego Banku Polskiego.
Egzemplarze w stanie „pokazowym” wymagają wyłożenia ok. 150 tys. złotych — co nie jest strasznie wygórowaną kwotą, gdyż to cena nowego, jednego z moich ulubionych samochodów „na kryzys” - BMW 320 D Effi...coś tam.
Jeśli uwzględnijmy koszty, jakich ten samochód będzie wymagał. I wcale nie chodzi o coroczną wymianę „17-tek". Tego auta zwyczajowo na LPG jak Astry „Twojego taty” przerobić się nie da. To znaczy, da się; ale to niewybaczalne. Przyjdzie Nam to tankować. Spalanie waha się między 14 a 20 litrów, z czego tak naprawdę cykl średni przy osiągach samochodu wynosi 18 litrów. Zbiornik ma ich 75. Części do tego samochodu nie znajdziemy w hurtowni z logo OPEL. Tak, pod maską jest zmodyfikowany 6-cylindrowy, 3-litrowy motor Opla, ale na tym się kończy. Dwie turbosprężarki Garrett T25 każda o ciśnieniu sprężania 0,8 bar, nie są zwyczajowo wystawiane w dziale „części” na allegro. Drzwi od Omegi A jeszcze złomowce mają, ale unikatowy pakiet stylistyczny nasuwający skojarzenia z bolidami DTM jest unikalny i nie powinno się go narażać na spotkanie przypadkowe z Fabią 1.2 HTP „Przedstawiciela Bebiko".

W rodzimym kraju Lotusa Omega od Opla, nazywała się Carlton (nie mylić z kartonem) i tak też nazwał ją tam Lotus. Powstało 630 Niemieckiej wersji Omegi Lotus a 320 sztuk Angielskiego Vauxhalla Lotus Carlton. Każda na schowku ma specjalny numer nadawany przy produkcji. Kolory? hehe... Był jeden i przez całe 2 lata produkcji wciskali „kit” że to zielony. Tak naprawdę „Imperial Green” był bardzo ciemnym zielonym, który przy prawie dowolnym kącie patrzenia wydawał się... czarny. Samochód waży „w spoczynku” 1663 kg, a nie wiem ile we wzwodzie... nie mam takich danych.

DANE TECHNICZNE:
Lata produkcji: 1991-1992
Liczba egzemplarzy: 950 sztuk
Typ silnika: (OPEL C36GET – DOHC 24-zaworowy)
Silnik: ( Rzędowy 6-Cylindrowy C36GET z dwiema turbosprężarkami typu Garrett T25 0,8 bar )
Pojemność skokowa cm³: 3615 cm³ (3,6 litra)
Średnica cylindra x skok tłoka (mm): 95 × 85 mm
Moc kW (KM): 277kW / 377hp [281 kW (382 KM)]przy 5200 obr/min
Max. moment obrotowy: 568 Nm przy 4200 obr/min / 406 Nm @ 2000 1/min
Stopień sprężania: 8,2:1
Przełożenia / skrzynia biegów: 6-biegowa manualna, napęd na tylną oś
1 – 2,68:1, 2 – 1,80:1, 3 – 1,29:1, 4 – 1:1, 5 – 0,75:1, 6 – 0,50:1, wsteczny – 2,5:1
Układ hamulcowy: Z przodu zaciski 4-tłoczkowe, z tyłu 2-tłoczkowe firmy AP Racing
Średnica tarcz – (Przód: Ø 330 mm / Tył: Ø 300 mm)
Karoseria / Nadwozie: Stalowa-Karoseria z komponentami i lekką stalą (Aluminium)
Koła: Kute felgi z lekkich stopów firmy Ronal
Opony – ( Dunlop – przód: 235 × 45 ZR17/tył: 265 × 40 ZR17)
Prędkość maksymalna (km/h): 283 km/h
Przyspieszenie 0 – 100 km/h: 5,4 s
Przyspieszenie 0 – 160 km/h: 11,1 s
Oczywiście nie zrobiłbym Wam tego i danych fabrycznych nie brałem z gumy TURBO, ale pewnie pamiętacie jej smak? Dla mnie ma smak Lotusa Omegi. Fenomenalnego samochodu.

BARTŁOMIEJ CHRUŚCIŃSKI

Tagi: