FELIETON NACZELNEGO: Mój najgorszy koszmar? - śni mi się Passat B5.

Ten samochód to główny bohater wielu szczęśliwych historii z Polskich komisów samochodowych. Jego prawdziwa kariera w Polsce, rozpoczęła się w latach 90-tych, kiedy Polakom re-stylizowany 3 razy od lat 70-tych Polonez wydał się niewystarczający i zwyczajnie przestarzały. Zza zachodniej granicy na lawetach napływały różnej maści Passaty – w większości modele B3 z roczników 1988-1993. Volkswagen już w latach 60-tych w Polsce robił furorę.15-ście lat po wojnie, Polacy, którzy sami często wcielani byli do przymusowej pracy przy budowie fabryki VW, jakoś nie zwracali uwagi na przeszłość i spokojnie jeździli swoimi Volkswagenami Typ 1 (Garbus); oczywiście, jeśli przeżyli traktowanie Niemców. Lata 70-te i 80-te sprawiły, że widok Golfa czy Jetty na ulicy wywoływały u jego właściciela niepohamowane mniemanie o wyższości na drodze. W latach 90-tych nawet Policja przesiadła się na Passaty – nie tylko prestiż marki wpłynął na takie decyzje. Passat B3 był samochodem komfortowym, wygodnym i naprawdę trwałym.

Zdj. "Kipi prestiżem" i sprawia że jego właściciel nic już w życiu nie musi... ma Passata.

Końcówka lat 90-tych to czas największego nasilenia samochodowego importu. Auto-lawety bardziej niż z modelami B3, przewoziły re-stylizowany B4 oraz model B5 – odnowionego w 1996 roku – „Króla średniej półki”. B5 to historia na osobny rozdział, ilość mitów i legend, w jakie to auto obrosło, jest ogromne. Zajmijmy się właścicielem Volkswagena Passata B5 – spróbujmy przeanalizować, kim jest? Kupując Passata, z jednej strony pokazujemy, iż w dalszym ciągu wierzymy w Niemiecką doskonałość i perfekcje. Oprócz tego podkreślamy, jak wielkim jesteśmy „dupkiem” i ignorantem.

Właściciel Passata to człowiek idący na łatwiznę, to człowiek, który na samo wspomnienie o TDi ślini się i pieni ze szczęścia. W rzeczywistości 3 razy kręcony w Niemczech Passat (4-ty raz licznik przekręcili w Polskim komisie — najpewniej w Gnieźnie) zostawia za sobą czarną chmurę dymu przy każdym starcie ze świateł. Najpopularniejsza Odmiana 110-konna (model po liftingu w 2000 roku – 130 KM) to zawalidroga. Samochód faktycznie okazuje się oszczędny, niestety większa niż w poprzednich modelach ilość elektronicznych układów sprawia, że staje się również bardziej skomplikowany. Właściciel Passata to sknera, najtańszym kosztem naprawia auto – problematyczne i skomplikowane, wielowahaczowe zawieszenie zastępuje tani, niski jakościowo zamiennik, który na Polskich drogach dostanie w dupę.

Zdj. Ciężko wogóle o jakiś komentarz - porywająca linnia nadwozia, porwała miliony Polaków !

Jest jeszcze sprawa samego prestiżu. Prestiż, który w Passacie B5 ma postać wyjątkowo nudnych form, paru linii zaprojektowanych z użyciem linijki oraz kilku chromowanych listew. Szczęścia dopełniają „bałwanki”, czyli dwie okrągłe czerwone lampy w wersji B5 po liftingu. We wnętrzu panuje większa nuda niż na wykładzie z zapylania traw wiosną. Dochodzi do tego przykra i całkowicie niezrozumiała pogoń ludzi za szukaniem idealnego Passata – idealnego używanego Passata. Jan Kowalski przychodzi do komisu, i mówi sobie – przecież Vectry nie kupię, Mondeo też... - kupię sobie Passata, bo jest najlepszy. To mit. To prawdziwy, smutny mit, z którym trzeba skończyć. Tym mitem wyciera usta sobie każdy handlarz w tym kraju, który „wywala” ogromną cenę za cholernie zwyczajne auto z emblematem TDi, – bo to Passat. A Ty człowieku łasisz się na to... Odpowiedz sobie na pytanie tak naprawdę, co Cię pociąga w tym samochodzie. Tak, ten samochód ma niewątpliwie dużo zalet, faktycznie nie sposób odmówić mu komfortu czy faktycznego współczynnika poziomu trwałości – jednakże prawdziwy miłośnik motoryzacji, nigdy nie kupi Passata. Wy też nie róbcie tego... Jest tyle innych, ciekawych samochodów.

Zdj. Magiczny, niepowtarzalny, stylowy, luksusowy, wyjątkowy... taki jak Ty !

Rozbudowana dostępność części oraz ogromna popularność (policzcie sobie, ile ich na ulicach znajdziecie) to znów zaleta. Samochód ma pociągać, samochód musi intrygować... Samochód musi coś mówić o właścicielu. Jeżdżąc Passatem – utwierdzasz społeczeństwo w tym, że jesteś nijaki. Dziękuje za uwagę. Oby się TDi odpalało i nie kopciło - tego sobie i Wam życze !

Bartłomiej Chruściński.

Tagi: