OBIEKTYWNY TEST: Volkswagen Beetle 2.0 TSI - czy drzemie w nim "Dziecko Hitlera" ?

Odmieniony VW Beetle jest spłaszczony i silniej nawiązuje do swojego pierwowzoru, nie jest już wózkiem na zakupy dla Barbie. Pytacie więc, jak jeździ najszybszy potomek Garbusa? Zapierd...... Ekmh...

Prezentując w 2011 roku kolejną generację tego modelu, Volkswagen postawił na wartości unisex - postanowił sprawić, iż w Grabusie, dobrze czuć będą sie również Panowie. Czego nie można było powiedzieć o poprzedniku, debiutującym w roku 1998 na płycie podłogowej Golfa IV. Miał swój styl... ale bliżej mu było do tampona niż... cygara

W najnowszym Beetle’u nie znajdziemy fikuśnych kształtów czy wazonika z kolorowym kwiatkiem na desce rozdzielczej. Lekko agresywna linia nadwozia i wnętrze, które nabrało męskiego feromonu wypierają te retro wspomnienia. Najnowszy Beetle to funcar z pazurem, który, szczególnie w testowanej wersji, zdecydowanie bliżej do rasowego GTI. Czy dobrze? - pytanie zostaje otwarte...

Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego. New Beetle parę lat po premierze nie wyglądał bardzo archaicznie. Beetla drugiej generacji, też pewnie nie będzie czekał najprawdopodobniej inny los. Projektanci przyłożyli się do swojej pracy. Zachowując pewną nutke przeszłości, stworzyli auto ciekawe stylistycznie, silnie nawiązujące do pierwowzoru, którego odbiorcą może wreszcie stać się indywidualista. Design widoczny jest tu bowiem na każdym kroku. Mocno spłaszczona sylwetka w stylu retro, niewielkie okna pozbawione ramek, przednie okrągłe reflektory z przezroczystego szkła otoczone modnymi i dobrze wyglądającymi diodami LED o wyglądzie oczu z rzęsami (silne nawiązanie do oryginału), nadający sportowego charakteru lat 70-tych spoiler, czy tylne światła w kształcie łezki... przypominającej te z Porsche Cayman czy piękne wybrzuszone nadkola – smaczków nie brakuje, a całość prezentuje się naprawdę brawurowo. Testowany egzemplarz, poza czerwonym kolorem i czarnymi pasami przechodzącymi przez całe nadwozie, doposażono także w 18-calowe felgi Twister, a standardowo pod jego tylnym zderzakiem prężą się dwie końcówki wydechu. Dzięki Bogu... żaden TDi nie pracuje pod maską testowego egzemplarza.

Wewnątrz też jest nieźle – fortepianowy lakier, mocno stylizowane fotele. Mimo tego, że Beetle jest pojazdem trzydrzwiowym, to miejsca nie zabraknie dla czterech dorosłych osób. Z tyłu może być nieco ciasno, ale na weekendowy wypad za miasto spokojnie wystarczy. W bagażniku o pojemności 310 litrów nie umieścimy wszystkich weekendowych zakupów, bardzo przeszkadzać może nam w tym bardzo wysoki próg załadunku. W podróży przyda się także łatwa w obsłudze nawigacja znana z innych modeli Volkswagena – oprócz tego wyposażenie jest niemal kompletne. Jakość wykończenia jest dobra, widać wiele nawiązań do pozostałych pojazdów z linni modelowej koncernu VAG. Pod maską „żyje” 210 KM możemy poczuć nawet sportowego ducha. Pochodzi on prosto z poprzedniej generacji Volkswagena Golfa GTI. W połączeniu z 6-stopniową skrzynią DSG zapewnia wręcz ponadprzeciętne wrażenia z jazdy i wysokie osiągi. Wiedząc, że po mocniejszym wciśnięciu gazu, mamy do dyspozycji ponad 200 koni mocy i 280 Nm momentu obrotowego, jazda w każdych warunkach staje się bardzo przyjemna. Sprint od 0 do 100 km/h trwa nieco ponad 7 sekund, a na Niemieckiej autostradzie możemy osiągnąć nawet 230 km/h. Najbardziej niesamowity jest jednak dżwięk wydechu – pozostawia ciarki na plecach... chce go słuchać (zgrałem go sobie jako mp3).

W trasie, szczególnie na autostradzie, brakuje nieco siódmego biegu, który wpłynąłby na obniżenie spalania poniżej 10 litrów na 100 km oraz nieco zredukował poziom dokuczliwego hałasu. W mieście spalanie przekracza 11 litrów. No cóż... Stary "Garbus" 1303 też tyle palił :)

Obecny „Chrząszcz” nie musi już brać na swoje barki odpowiedzialności za wyniki sprzedaży, jak było to w przypadku Garbusa – auta dla ludu. Teraz od tego jest Golf, Beetle może więc być projektem niszowym i taki właśnie jest. Polecić należy to auto każdemu indywidualiście, ale z jednym warunkiem – musi lubić wzrok innych osób. Cena 2.0 TSI startuje od równych 100 tys zł, w wyposażeniu na całe szczęście brakuje ducha Adolfa Hitlera. Polecam !

Tekst i zdjęcia: Bartłomiej Chruściński

Auto do testów udostępnił: Volkswagen Polska

Tagi: