OBIEKTYWNY TEST: Fiat 500L Trekking 1,4 T-Jet 120 KM

80 000 zł – tyle kosztuje testowy model Trekking z silnikiem 1.4 T-Jet. Model 500L zasadniczo bazuje na płycie podłogowej Fiata Grande Punto, ale jest dłuższy o 20 cm od niby podobnie lokowanego Citroena C3 Picasso, czy o 16 cm od Renault Captur. Czyli jednak minivan ?

 


No właśnie nie do końca, ponieważ wersja uterenowiona różni się od zwykłej 500 L — jest dłuższa o 13 cm, za sprawą masywnych zderzaków i fikuśnych przetłoczeń, które dodają autu dodatkowego charakteru. We wnętrzu znajdziemy sporo miejsca, choć nie jest to poziom słynnego modelu Multipla.


Oczywiście na tle konkurencji pięćsetka wyróżnia się właśnie ze swoją niby odmianą terenową, ponieważ trudno szukać wśród Francuzów czy Niemców odpowiednika dla tego modelu.


Ciekawym motywem głównym jest nawiązanie do retro stylu, to z kolei jest akcentem w stronę groźnego, dużo droższego rywala – Mini. Od standardowej 500L auto różni się również 17-calowymi felgami, zwiększonym o 145 mm prześwitem i rozwiązaniem Traction+ o którym w dalszej części. W środku dominują obłe kształty i dość radosna stylistyka owalu – nie ma tu jednak szaleństw, których Włosi często używają w kokpitach swoich produktów. Pomijamy fakt, że plastiki należą raczej do twardych.


Fiat 500L Trekking charakteryzuje się raczej intuicyjnym rozmieszczeniem przycisków, deska nie jest nadmiernie przeładowana jak, chociażby w niektórych Oplach czy Fordach, a po kilku minutach bez zaglądania do instrukcji obsługi, opanujemy wszystko. Upierdliwością, którą Włosi ciągle stosują w swoich samochodach, jest brak synchronizacji spryskiwacza szyby z wycieraczkami (miałem tak w swojej Multipli, mam tak w swojej Lancii Ypsilon) i tak samo jest w 500L Trekking – po spryskaniu szyby, musimy sami przetrzeć ją, włączając wycieraczki. Trochę to denerwuje, ale taki już urok Fiatów. Poza tym wnętrze jest przyjemne, może nie jest jakościowo porywające, ale jak najbardziej akceptowalne. Szkoda, że te plastiki, tak szybko się rysują.


Testowa odmiana nie była przeładowana nadmiernie dodatkowym wyposażeniem, ale na pokładzie znalazło się Radio CD/MP3 z 5″ dotykowym ekranem i systemem Bluetooth, czy chociażby klimatyzacja manualna i tempomat, plus oczywiście szyby przednie i tylne elektryczne, jak i komplet poduszek powietrznych. Dość ciekawym gadżetem jest funkcja czytania SMS-ów z komórki przez lektora komputera pokładowego – beczka śmiechu. Po wnikliwej lekturze cennika muszę przyznać, że egzemplarz testowy to chyba optymalna konfiguracja, jednak dołożyłbym do niej czujniki parkowania i kamerę za 1500 zł. Ponieważ przy długości 4277 mm może się to nieraz przydać.



Bagażnik jak na tę klasę auta ma przyzwoite wymiary – 400 litrów, na tle, chociażby Renault Captur wypada bardzo dobrze – jest większy od francuza o 23 litry. Jednak najbardziej istotnym argumentem jest regularny kształt oraz łatwość przy składaniu tylnych, oraz przednich oparć.

Tylne zawieszenie oparto na belce skrętnej, jest ono niezwykle komfortowe i świetnie tłumi dziury, naprawdę jazda po szutrowych drogach dla pięćsetki nie stanowi problemu, a komfort wewnątrz jest optymalny. Oczywiście taka charakterystyka odbija się przy szybszym pokonywaniu zakrętów. Najbardziej zaciekawił mnie system Tracion+, czyli coś podobnego do systemu Grip Control stosowanego w koncernie PSA.


Z silników benzynowych testowa odmiana 1.4 T-Jet 120 KM wydaje się najbardziej odpowiednia, jednak dla fanów „eco” polecam nową jednostkę 0.9 8v TwinAir Turbo 105 KM. Zrezygnowałbym na pewno z odmiany 1.4 16 v 95 KM, ale silnik ten mogą wybierać amatorzy LPG. 1.4 T-Jet ma dobre odejście, choć przy ruszaniu wyczuwalny jest „ospały start". Spalanie na poziomie 7-9 litrów „na setkę” dalekie od tego, co sugeruje w katalogu producent. Z jednostek diesla ze względu na cenę postawiłbym na 1.3 MultiJet II 85 KM, jednak dość mała moc, może sprawić, że co poniektórzy wysupłają z kieszeni kolejne 4500 zł na jednostkę 1.6 MultiJet II 105 KM.


Podsumowując odmiana Trekking w modelu 500L to jednak rodzaj samochodu kompromisu: podwyższone zawieszenie, pakiet uterenowionego ospoilerowania sprawiają, że może dotrzeć do konkretnego grona nabywców, mieszkających pod miastem, dla których napęd 4×4 nie jest konieczny, przy tym wszystkim ja jednak... udałbym się do salonu Dacii i kupił Dustera 4 × 4. Natomiast tym, którzy „boją się Francusko-Rumuńskiego” mariażu polecimy „Auto Roku 2015 – Autofascynacje.pl” – czyli Citroena C4 Cactus. Fiat 500L Trekking nie jest zły, ale adresowany do konkretnej grupy nabywców – chyba tej „piękniejszej".

Tekst i zdjęcia: Bartłomiej Chruściński

Tagi: